„Błędny wynik jest gorszy niż brak wyniku” – mówi dr n. med. Tomasz Anyszek. W podcaście „Jak zdrowie” prowadzonym przez Annę Augustyn-Protas tłumaczy, jak stres – często niedostrzegany i bagatelizowany – potrafi zmieniać wyniki badań krwi, imitować choroby i wprowadzać nas w diagnostyczne pułapki. To opowieść o tym, dlaczego zanim zaczniemy leczyć liczby, powinniśmy przyjrzeć się własnemu życiu. Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.
Z pozoru to tylko liczby: glukoza, CRP, lipidogram. W praktyce – zapis stylu życia, napięcia, niewyspania i emocji, których nie dopuszczamy do głosu. W odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z internistą i specjalistą diagnostyki laboratoryjnej i zdrowia publicznego dr. Tomaszem Anyszkiem o tym, jak stres przenika do biologii i dlaczego czasem to nie choroba zniekształca wyniki badań, ale… nasze życie.
Psychika zapisana w liczbach
Badania krwi uchodzą za najbardziej obiektywny zapis naszego zdrowia. Liczby nie kłamią – powtarzamy. A jednak coraz więcej danych pokazuje, że mogą opowiadać historię znacznie bardziej złożoną, niż tylko fizjologia.
W stanie stresu organizm przełącza się w tryb przetrwania. Wzrasta poziom hormonów stresu, zmienia się metabolizm, przyspiesza akcja serca. To reakcje, które mają nas chronić – ale w dłuższej perspektywie zaczynają zaburzać równowagę.
– „Jak najbardziej – zupełnie inne wyniki krwi mamy, jeśli pójdziemy zrelaksowani na badanie, a inne jeśli zestresowani. Chodzi o hormony, m.in. kortyzol” – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Anyszek i dodaje: „Poziom kortyzolu to podstawowy wyznacznik stresu”.
Kortyzol nie działa w próżni. Wpływa na poziom glukozy, gospodarkę lipidową, ciśnienie tętnicze, a także funkcjonowanie układu odpornościowego. To dlatego wyniki badań mogą być tak wrażliwe na to, co dzieje się w naszej głowie.
Wynik to nie diagnoza
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest ryzyko nadinterpretacji badań. W świecie, w którym dostęp do diagnostyki jest coraz łatwiejszy, łatwo zapomnieć, że liczby wymagają kontekstu.
Przewlekły stres potrafi zmieniać wyniki w sposób, który imituje chorobę. Podwyższone markery stanu zapalnego, zaburzony poziom cukru czy nieprawidłowy lipidogram nie zawsze oznaczają rozwijającą się patologię.
– „Przewlekły stres może wskazywać na choroby, których nie ma” – podkreśla specjalista.
A zaraz potem dodaje ostrzeżenie: „Błędny wynik jest gorszy niż brak wyniku”. Bo nieprecyzyjna interpretacja może prowadzić do niepotrzebnych badań, leczenia i – co równie istotne – przewlekłego niepokoju.
Życie w trybie przeciążenia
Jednym z najbardziej podstępnych aspektów przewlekłego stresu jest to, że często go nie rozpoznajemy. Objawy – zmęczenie, rozdrażnienie, problemy ze snem – traktujemy jako naturalny element codzienności.
Tymczasem to sygnały ostrzegawcze.
– „Model trzech foteli nie działa – praca, samochód, dom” – mówi dr n. med. Tomasz Anyszek.
Brak ruchu, brak regeneracji i brak realnego odpoczynku sprawiają, że organizm funkcjonuje w permanentnym napięciu. A to środowisko, w którym wyniki badań prędzej czy później zaczną się zmieniać.
Kiedy warto powtórzyć badania
Nie każdy wynik powinien być interpretowany natychmiast i dosłownie. Okoliczności, w jakich wykonujemy badania, mają ogromne znaczenie.
Jeśli towarzyszy nam silny stres, brak snu czy przeciążenie – warto rozważyć powtórzenie badań w bardziej stabilnym stanie. To nie podważanie diagnostyki, lecz jej uzupełnienie.
Wynik badania to nie fotografia w próżni. To zapis konkretnego momentu – również emocjonalnego.
Najprostsze rzeczy, które działają
Na koniec zostaje to, co najtrudniejsze: konsekwencja w prostych działaniach: regularne badania, sen, ruch, odpoczynek, uważność. Bez spektakularnych rozwiązań i skrótów. Za to z rosnącą świadomością, że ciało mówi do nas nie tylko wtedy, gdy choruje – ale także wtedy, gdy jest przeciążone.
Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.