PodcastyZdrowie PsychiczneZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Najnowszy odcinek

352 odcinków

  • Zwierciadło Podcasty

    „Trądzik różowaty zaczyna się niewinnie”. Dr Michał Rachalewski o czterech rodzajach tej choroby, która wcale nie dotyczy tylko skóry | „Ukryte piękno”, odc. 24

    29.04.2026 | 59 min.
    Trądzik różowaty to choroba mocno niedoszacowana w społeczeństwie, a w równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn - mówi dr n. biol. Michał Rachalewski w podcaście „Jak zdrowie”. Zaczyna się niewinnie – lekkie pieczenie po kawie, zaczerwienienie, które „zaraz zejdzie”, uczucie suchości mimo dobrej pielęgnacji. Dlaczego trądzik różowaty to coś więcej niż problem estetyczny – i jak przestać go ignorować? Sponsorem odcinka jest Pharmaceris.
    Choroba, której nie widać (na początku)
    Trądzik różowaty nie zaczyna się spektakularnie. To raczej seria drobnych, niepokojących zmian. „Pierwsze objawy to uczucie pieczenia, suchości. Skóra zaczyna być tkliwa na bodźce, na które do tej pory tak nie reagowała – jak kawa” – wyjaśnia dr n. biol. Michał Rachalewski.
    Największym problemem trądziku różowatego jest to, że łatwo go nie rozpoznać. Albo – co gorsza – pomylić z „wrażliwą cerą”.
    Tymczasem skala zjawiska jest duża. „Po 30. roku życia co dziesiąta Polka ma trądzik różowaty” – podaje ekspert. I choć stereotypowo kojarzy się on głównie z kobietami, „w równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn” – podkreśla dr Rachalewski.
    Dlaczego tak często pozostaje niezdiagnozowany? Jak zaznacza ekspert: „to nie jest choroba stricte skórna, jest tu zaangażowany układ nerwowy”. To oznacza, że reaguje na stres, emocje, styl życia. Skóra staje się ekranem, na którym wyświetla się to, co dzieje się głębiej.
    Cztery twarze jednego problemu
    Trądzik różowaty nie jest jednorodny. Istnieją cztery jego główne postaci – od rumieniowej, przez grudkowo-krostkową, aż po bardziej zaawansowane formy związane z przerostem tkanek czy zmianami ocznymi.
    Ta różnorodność sprawia, że jeszcze trudniej go jednoznacznie rozpoznać.
    Pielęgnacja zaczyna się od podstaw
    Delikatne, dobrze dobrane dermokosmetyki – takie jak rozwiązania oferowane przez markę Pharmaceris – mogą tu odegrać kluczową rolę. Nie chodzi o ilość produktów, ale o ich jakość i dopasowanie do potrzeb skóry reaktywnej.
    Zresztą przypadku trądziku różowatego dermokosmetyki nie są dodatkiem – są częścią terapii. I choć na półce widzimy gotowy produkt, jego skuteczność rozgrywa się na poziomie konkretnych substancji aktywnych.
    W formułach przeznaczonych do skóry z rumieniem kluczową rolę odgrywa azeloglicyna – połączenie kwasu azelainowego i glicyny. Działa jednocześnie przeciwzapalnie, reguluje wydzielanie sebum i łagodzi zmiany grudkowo-krostkowe, bez ryzyka podrażnienia skóry wrażliwej . To jeden z tych składników, które „uspokajają” skórę, zamiast ją dyscyplinować.
    Drugą ważną grupą są substancje wpływające na reaktywność naczyń i stres skóry. Tu pojawia się Agascalm™ – kompleks roślinny, który zmniejsza rozszerzenie naczyń krwionośnych i neutralizuje wpływ stresu na skórę, ograniczając zaczerwienienia i stan zapalny. To ciekawy punkt styku pielęgnacji i neurobiologii, o którym mówił dr Rachalewski – bo skóra reaguje nie tylko na kosmetyk, ale i na napięcie.
    Kolejna warstwa to składniki wzmacniające i regenerujące. Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (Centella asiatica) wspiera mikrokrążenie i regenerację, zmniejszając widoczność naczynek i przyspieszając gojenie . Z kolei woda oczarowa działa ściągająco i poprawia kondycję skóry, delikatnie wyrównując jej koloryt .
    Nie można też pominąć składników „cichych bohaterów”: pantenolu, alantoiny czy lipidów roślinnych – które odbudowują barierę naskórkową i zmniejszają uczucie pieczenia. To szczególnie ważne w kontekście zdania, które padło w podcaście: zaburzenie integralności naskórka to „otwieranie wrót dla patogenów i czynników drażniących”.
    W bardziej zaawansowanych formułach pojawiają się także peptydy (np. tetrapeptydy), antyoksydanty (jak witamina C czy E) oraz ekstrakty roślinne o działaniu detoksykującym i wzmacniającym odporność skóry na stres . Ich zadaniem nie jest szybki efekt „wow”, ale długofalowe wyciszenie reaktywności.
    Całość układa się w spójną strategię: nie walczyć ze skórą, tylko przywracać jej równowagę.
    Sponsorem odcinka jest Pharmaceris.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Wszystko ci poświęciłam, a ty mnie zostawiłeś z niczym”. Czemu myli nam się bycie niezbędną z byciem pragnioną? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 4

    24.04.2026 | 1 godz. 3 min.
    - W parach, które mają zadatki na toksyczne tych dwoje jest dla siebie całym światem - mówi psycholog, Paweł Droździak.
    Zazdrość o karierę partnera, rezygnacja z własnych ambicji, życie „pod cudzy sukces” – to nie scenariusz melodramatu, tylko codzienność wielu związków. W 4. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem” Agnieszka Radomska rozkłada na czynniki pierwsze napięcia, które pojawiają się tam, gdzie miłość splata się z ambicją. I zadają niewygodne pytanie: czy naprawdę umiemy być razem, gdy jedno z nas zaczyna świecić jaśniej?
    W teorii wszystko brzmi prosto: „sukces partnera powinien motywować” – mówi Paweł Droździak. W praktyce jednak sukces drugiej osoby często działa jak lustro. Pokazuje nasze niespełnione ambicje, odkładane marzenia, decyzje, których nie podjęliśmy.
    Sukces partnera: inspiracja czy zagrożenie?
    To właśnie wtedy w relacji pojawia się cichy sabotaż. Niby kibicujemy, ale gdzieś pod spodem rośnie napięcie. Bo jeśli on lub ona idzie do przodu, to co to mówi o mnie?
    Droździak nie zostawia złudzeń: „obie osoby coś zyskują i coś tracą”. Związek nie jest systemem o zerowej sumie, ale wymaga ciągłych negocjacji. Jedno rozwija karierę – drugie częściej przejmuje logistykę życia. Jedno ryzykuje – drugie stabilizuje. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten układ przestaje być świadomy.
    Cena rezygnacji z siebie
    Najbardziej dramatyczne zdanie w związkach rzadko pada na początku, zwykle pojawia się po latach: „Wszystko ci poświęciłam, a ty mnie zostawiłeś z niczym”. To zdanie jest jak rachunek, który ktoś wystawia po latach inwestowania w cudze życie, najczęściej są to kobiety. Ponad połowa z nas jest wypalona zarządzaniem codziennością i rozważa skrócenie czasu pracy (badania Instytutu Gallupa, 2022). To nie tylko statystyka – to sygnał, że wiele kobiet funkcjonuje w trybie ciągłego „dawania”.
    Droździak ostrzega: „można całego siebie dać, ale wcale nie dostać zwrotu”. Bo miłość to nie lokata kapitału. Nie działa według zasad: im więcej włożysz, tym więcej odzyskasz.
    Być niezbędną czy pragnioną?
    W wielu związkach budujemy swoją wartość na tym, że jesteśmy potrzebni. Ogarniający, wspierający, niezastąpieni. Tyle że „niezbędność” często rodzi zależność, a nie bliskość. - Czym innym jest bycie niezbędną, a czymś innym jest bycie pragnioną. My to czasem mylimy” - mówi ekspert.
    Z czasem pojawia się niebezpieczne przesunięcie: zamiast być wybieranym – stajemy się funkcją. A funkcje się wykorzystuje, nie kocha.
    Zazdrość: emocja wstydliwa, ale ludzka
    Co jeśli w parze pojawia się zazdrość o sukcesy partnera? To pytanie, które rzadko pada głośno, bo zazdrość nie pasuje do obrazu „dojrzałej relacji”. A jednak istnieje. I bywa niszcząca.
    Droździak mówi wprost: „w parach, które mają zadatki na toksyczne, to tych dwoje jest dla siebie całym światem”. Brzmi romantycznie? Tylko pozornie. Bo kiedy cały sens życia zamykamy w jednej osobie, każdy jej sukces lub porażka urasta do rangi osobistego dramatu. W takich układach łatwo o komunikaty typu: „beze mnie jesteś nikim”. To już nie miłość – to walka o władzę.
    Ego z żelaza
    Czy da się uniknąć tych napięć? Paweł Droździak sugeruje, że potrzebujemy czegoś więcej niż dobrej woli: „muszą mieć ego z żelaza”.
    Nie chodzi o egoizm, ale o stabilne poczucie własnej wartości. Takie, które nie rozpada się, gdy partner odnosi sukces i o codzienną, małą pracę: „każdego dnia nie zrobię jakiejś małej rzeczy”. To zdanie można czytać przewrotnie – jako przypomnienie, że relacja nie utrzyma się sama. Że zaniedbania kumulują się szybciej niż wysiłek.
    Casting na partnera
    Na koniec Droździak rzuca zdanie, które może brzmieć bezlitośnie: „warto robić casting na partnera”. Nie chodzi o selekcję jak w reality show, ale o świadomość wyboru. O zadanie sobie pytań: czy ta osoba uniesie mój rozwój? Czy ja uniosę jej sukces? Czy potrafimy być razem bez rezygnowania z siebie?
  • Zwierciadło Podcasty

    „Nie polecam być grzeczną dziewczynką”. Czy intuicja to głos wewnętrznego dziecka? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller 6” odc. 1

    24.04.2026 | 49 min.
    „Jak się boimy bać, to dopiero jest problem” – mówi Katarzyna Miller w premierowym odcinku cyklu „Przerwa na kawę”. Kultowy podcast Zwierciadła wraca - po raz pierwszy w wersji wideo – i od razu wchodzi na poziom, którego nie da się zignorować. Joanna Olekszyk i Katarzyna Miller biorą na warsztat wewnętrzne dziecko: to, które czujemy, tłumimy, zawstydzamy.  To odcinek o emocjach, które nauczyliśmy się kontrolować aż do granic odcięcia, o radości, którą ktoś kiedyś zawstydził i o dziecku w nas, które wciąż próbuje się przebić.
    Pierwszy odcinek 6. sezonu zaczyna się od tematu fundamentalnego: wewnętrznego dziecka. Bo – jak się okazuje – to ono często prowadzi całe nasze dorosłe życie.
    Intuicja ma głos dziecka
    „Intuicja to też jest wewnętrzne dziecko, to jest energia evian vital” – mówi Katarzyna Miller, bo to, co często próbujemy zagłuszyć racjonalnością, kontrolą i „dorosłością”, bywa najczystszym kompasem. Dziecko w nas nie kalkuluje – reaguje, bo czuje i wie.
    Problem zaczyna się wtedy, gdy uczymy się tego nie słuchać. Gdy ktoś kiedyś powiedział, że przesadzamy, że „tak nie wypada”, że trzeba się ogarnąć. A przecież – jak przypomina Miller – „różni ludzie różnie reagują na różne sytuacje”. Brzmi prosto i niesie ulgę: nie ma jednego właściwego sposobu przeżywania świata.
    Strach przed strachem
    W rozmowie wraca temat emocji, które próbujemy kontrolować – albo wręcz eliminować. „Jak się boimy bać, to dopiero jest problem” – pada. Nie chodzi o to, żeby się nie bać, ale o to, żeby pozwolić sobie na strach bez dodatkowej warstwy wstydu. Dziecko w nas boi się naturalnie. Dorosły często dokłada do tego ocenę. Dlatego tak ważny jest moment, w którym – jak mówi Miller – „zaakceptowałam wszystkie swoje uczucia”. Nie tylko te wygodne. Wszystkie.
    „Nie polecam być grzeczną dziewczynką”
    Paradoks? Wcale nie złość czy smutek są dziś najtrudniejsze, najtrudniejsza bywa radość. „Trudniej w sobie wyzwolić radosne dziecko. Dlaczego? Bo ono dostawało w łeb nieustannie: co się tak głupio cieszysz?”- mówi psycholożka. Wielu z nas pamięta, kiedy nasza spontaniczna radość została zawstydzona, wyśmiana, skorygowana. Dlatego dziś śmiejemy się ciszej. Cieszymy się ostrożniej. A czasem – wcale. Wątek wychowania wraca w rozmowie jak refren. „Nie polecam być grzeczną dziewczynką” – mówi Miller, bo „grzeczność” często oznaczała rezygnację z siebie: z własnych potrzeb, granic, emocji. Bycie „łatwą” dla innych.
    A przecież dorosłość zaczyna się tam, gdzie kończy się ciągłe dopasowywanie. „Dla tych, co mnie nie chcą, to ja się przerabiać nie będę” – zdanie psycholożki brzmi jak deklaracja wolności.
    To, co nas drażni, mówi o nas najwięcej
    Jedna z obserwacji odcinka dotyczy relacji z dziećmi – ale tak naprawdę mówi o dorosłych. „W dzieciach drażni nas to, czego nam w dzieciństwie nie było wolno”. Ich hałas, emocjonalność, spontaniczność. Nie dzieci są „za bardzo”, tylko my kiedyś musieliśmy być „za mało” i może właśnie dlatego tak trudno nam dziś pozwolić sobie na luz i czułość do siebie.
    „Jak być dla siebie dobrą mamą Muminka?”. Metafora nie jest przypadkowa, chodzi o opiekę i bezwarunkowość, której często nie dostaliśmy w wystarczającej ilości. Katarzyna Miller mówi wprost: „Żyję głównie dla dziecka”. Nie tego biologicznego – ale tego wewnętrznego. To ono potrzebuje dziś naszej uwagi, naszej łagodności i zgody na bycie nieidealnym.
    Nowy sezon „Przerwy na kawę” zaczyna się od tematu, który trudno „odhaczyć” i iść dalej. To raczej zaproszenie do procesu, bo spotkanie z własnym wewnętrznym dzieckiem nie jest jednorazowe, to relacja, którą buduje się codziennie.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Trzeba mieć dobry nastrój, żeby rozdawać uśmiechy”. Magdalena Różczka o tym, żeby pomagać trzeba mieć spokój w sobie | „Ukryte piękno”, odc. 22

    22.04.2026 | 48 min.
    Osoby, które pomagają, muszą mieć spokój w sobie. Muszę mieć balans. To bardzo ważne, żeby dbać o siebie i to mogą być małe rzeczy - mówi Magdalena Różczka w 22. odcinku podcastu „Ukryte piękno” Anny Augustyn-Protas. - To tak, jak z tą zakładaniem maski w samolocie: najpierw sobie, a potem dziecku – dodaje Anna Wiśniewska, prezeska zarządu VeloLeasing. Rozmowa pokazuje, że pomaganie w Polsce przeszło cichą transformację. Z odruchu serca stało się działaniem, które wymaga strategii, odporności i… zdrowego egoizmu. Sponsorem odcinka podcastu jest VeloBank.
    Pomaganie nie zniknęło, zmieniło tylko formę. Dziś, w świecie nadmiaru bodźców i nieustannego pośpiechu, dobro nie krzyczy – działa ciszej, uważniej, bliżej człowieka. W podcaście „Ukryte piękno” Anna Augustyn-Protas rozmawia z Magdaleną Różczką i Anną Wiśniewską z VeloLeasingu o tym, jak dziś wygląda pomaganie – i dlaczego, mimo wszystko, wciąż ma sens.
    Czy nadal chce nam się pomagać?
    Jak Polacy podchodzą do akcji charytatywnych? Nie przestaliśmy być wrażliwi, ale na pewno jesteśmy zmęczeni. Codziennie widzimy dziesiątki próśb o wsparcie. Historie, które poruszają – i takie, które zaczynają się zlewać w jedną. W tym szumie łatwo się wycofać albo pomagać tylko na chwilę. Jednak dobro nie znika, tylko zmienia tempo. Może jest mniej spektakularne, za to bardziej świadome.
    „Dobro wraca. Traktuj innych tak, jak chciałabyś być traktowana” – mówi Anna Wiśniewska, prezeska zarządu VeloLeasing i choć zdanie to brzmi jak coś, co znamy od dawna, dziś nabiera nowego znaczenia – jako przypomnienie, że pomaganie nie musi być wielkim gestem. Może być codzienną postawą.
    Ciche historie, które zostają na zawsze
    Są opowieści, które trudno unieść – i takie, których nie da się zapomnieć.
    „1 na 100 dzieci jest w pieczy zastępczej. Już dawno określenie: dzieci niczyje nie funkcjonuje, to są nasze dzieci, nasza przyszłość” – przypomina Magdalena Różczka, aktorka i założycielka fundacji „Ukochani”, której celem jest pomoc w znalezieniu rodzin zastępczych dla potrzebujących dzieci.
    Za zdaniem Magdy kryje się coś więcej niż statystyka, bo to zmiana myślenia: od dystansu – do odpowiedzialności.
    Pomagać mądrze, czyli jak?
    Czy pomaganie można „zorganizować”? Odpowiedź nie jest prosta. Chodzi raczej o uważność oraz o to, żeby pomoc była realna, dopasowana, długofalowa.
    Coraz częściej włączają się w to także firmy – nie po to, by „zarządzać dobrem”, ale by dać mu przestrzeń i narzędzia do działania. W VeloBank rozwija się wolontariat pracowniczy: ludzie angażują się w konkretne działania, pomagają szukać rodzin zastępczych, wspierają fundacje. To inny rodzaj pomagania, bardziej cichy, ale przez to często skuteczniejszy.
    Czy pomaganie czegoś od nas chce?
    Czy powinniśmy oczekiwać „dziękuję”? Pytanie Anny Augustyn-Protas dla wielu z nas brzmi znajomo. Bo pomaganie nie zawsze przynosi natychmiastową satysfakcję. Czasem jest niewidoczne. Czasem niedocenione. Jak zgodnie przyznają gościnie: lepiej nie oczekiwać wdzięczności, tylko... zadbać o siebie. Bo jak mówi Różczka – „trzeba mieć dobry nastrój, żeby rozdawać uśmiechy”.
    Może więc pomaganie nie jest o tym, co dostajemy w zamian. Tylko o tym, kim się stajemy po drodze.
    Pomaganie zaczyna się od siebie
    Nie ma pomagania bez równowagi - niby oczywiste, ale dla wielu trudne do wcielenia w życie. „Osoby, które pomagają, muszą mieć spokój w sobie. Żeby pomagać potrzeba balansu. To bardzo ważne, żeby dbać o siebie. To mogą być małe rzeczy” – mówi Magdalena Różczka.
    Brzmi prosto, ale w praktyce bywa rewolucyjne. Bo przez lata przyzwyczailiśmy się myśleć, że pomaganie oznacza dawanie siebie „ponad miarę”. Tymczasem – jak zauważa Anna Wiśniewska – to działa inaczej: „to tak, jak z zakładaniem maski w samolocie: najpierw sobie, a potem dziecku”.
    To nie egoizm, ale warunek, żeby w ogóle mieć co dawać.
    Bo może właśnie dziś – bardziej niż kiedykolwiek – pomaganie nie polega na ratowaniu świata, tylko na byciu dla siebie nawzajem.
    Sponsorem odcinka podcastu jest VeloBank.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Każdy z nas myśli, że jest dobrym kierowcą i dobrym kochankiem”. Dlaczego tak łatwo tracimy cierpliwość za kierownicą i jak to zmienić? I Wszystkimi zmysłami

    22.04.2026 | 56 min.
    Wydaje nam się, że prowadzimy samochód. Tymczasem bardzo często to nasze emocje, napięcia i nawyki prowadzą nas. W podcaście „Wszystkimi zmysłami” Monika Sobień-Górska rozmawia z instruktorami techniki jazdy – Maciejem Bocheńskim i Adamem Bernardem – o tym, co naprawdę decyduje o bezpieczeństwie na drodze. I dlaczego zanim przekręcimy kluczyk, powinniśmy zajrzeć… w siebie. Sponsorem podcastu jest Tor Modlin.
    Kierowca to nie tylko technika
    Prowadzenie auta to niewyłącznie zestaw umiejętności technicznych, a przede wszystkim stan, w jakim wsiadamy za kierownicę. „Kierujemy samochodem tak, jacy sami jesteśmy” – podkreśla Adam Bernard, dyrektor ds. szkoleń - instruktor techniki jazdy w Tor Modlin. Jeśli jesteśmy rozproszeni, zmęczeni albo sfrustrowani – nasza jazda będzie dokładnie taka sama.
    Podobnie, jeśli jesteśmy przekonani o tym, że nasza technika jest nienaganna. Zbytnia pewność swoich umiejętności na drodze też może być zgubna, o czym dalej. A jak pokazują badania w Polsce pokazują, że aż dziewięciu na dziesięciu kierowców w Polsce uważa się za dobrych. Jednak kiedy oceniamy innych, liczba ta spada do pięciu na dziesięciu.
    „Są dwa stereotypy: każdy z nas jest dobrym kierowcą i dobrym kochankiem” – komentuje z uśmiechem Maciej Bocheński, dyrektor ds. sportu i eventów - instruktor techniki jazdy.
    Stres, pośpiech i cienka granica między kontrolą a chaosem
    Codzienność za kierownicą to presja czasu, korki, bodźce. I emocje, które często wymykają się spod kontroli. „Dlaczego tak łatwo tracimy cierpliwość za kierownicą?” – pyta prowadząca, Monika Sobień-Górska. Odpowiedź nie jest prosta, ale doświadczenie instruktorów pokazuje jedno: samochód działa jak wzmacniacz.
    To, co w życiu codziennym tłumimy, na drodze potrafi eksplodować.
    Zmęczenie – cichy sabotażysta
    Niebezpieczeństwo na drodze rzadko wygląda spektakularnie. Częściej jest ciche i niezauważalne. Zmęczenie, rozproszenie, nadmiar myśli. Kierowca, który formalnie „jedzie dobrze”, ale jego uwaga dryfuje.
    Telefon, rozmowa, lista rzeczy do zrobienia – wszystko to odbiera nam zasoby poznawcze. I choć wielu kierowców wierzy, że potrafi je podzielić, rzeczywistość bywa bezlitosna.
    Między lękiem a nadmierną pewnością siebie
    Jedno z kluczowych pytań tej rozmowy brzmi: kto jest bardziej niebezpieczny – kierowca przestraszony czy zbyt pewny siebie?
    Odpowiedź nie jest jednoznaczna, jednak nasi eksperci wskazują na nadmierną pewność siebie, bo prowadzi do brawury oraz ignorowania ryzyka. Lęk, choć potrafi paraliżować i opóźniać reakcje, jest mniej groźny w skutkach, bo taki kierowca zawsze jedzie wolno i ostrożnie. Najbezpieczniejsza oczywiście jest trzecia droga: świadomość. Świadomość swoich ograniczeń, ale też realna ocena sytuacji. To ona odróżnia dobrych kierowców od przeciętnych. Nie chodzi o perfekcję techniczną, ale o zdolność do bycia tu i teraz.
    Dobrostan jako element bezpieczeństwa
    Najważniejszy wniosek z tej rozmowy wybrzmiewa jasno: bezpieczeństwo na drodze zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie uruchomienia silnika. To, jak śpimy, jak odpoczywamy, jak radzimy sobie ze stresem – wszystko to „wsiada” z nami do samochodu. A mimo to rzadko myślimy o dobrostanie jako o elemencie bezpieczeństwa drogowego. Może czas to zmienić. Bo być może najprostsza i najskuteczniejsza rada brzmi: zanim ruszysz – sprawdź nie tylko paliwo i lusterka. Sprawdź siebie.
    Warto też pamiętać o tym, że pewność siebie za kierownicą nie zawsze przychodzi wraz z odebraniem prawa jazdy. Umiejętności prowadzenia auta – zwłaszcza w trudnych warunkach czy nieprzewidzianych sytuacjach – warto regularnie rozwijać. Dlatego dobrym krokiem może być skorzystanie z profesjonalnych kursów doszkalających, takich jak te oferowane przez Tor Modlin. To szansa, by pod okiem ekspertów przećwiczyć reakcje w sytuacjach kryzysowych, poprawić technikę jazdy i po prostu poczuć się pewniej na drodze – niezależnie od tego, jak długo mamy już prawo jazdy.
    Sponsorem podcastu jest Tor Modlin.

Więcej Zdrowie Psychiczne podcastów

O Zwierciadło Podcasty

„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Strona internetowa podcastu

Słuchaj Zwierciadło Podcasty, Stan skupienia. i wielu innych podcastów z całego świata dzięki aplikacji radio.pl

Uzyskaj bezpłatną aplikację radio.pl

  • Stacje i podcasty do zakładek
  • Strumieniuj przez Wi-Fi lub Bluetooth
  • Obsługuje Carplay & Android Auto
  • Jeszcze więcej funkcjonalności
Media spoecznościowe
v8.8.13| © 2007-2026 radio.de GmbH
Generated: 4/29/2026 - 5:08:24 PM