PodcastyZdrowie PsychiczneZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Najnowszy odcinek

376 odcinków

  • Zwierciadło Podcasty

    „Lepiej nie wiedzieć”, „Jeszcze coś mi znajdą”. Joanna Chmura rozprawia się z lękami przed badaniami i profilaktyką | „Jak zdrowie”, odc. 17

    18.06.2026 | 36 min.
    „Na pewno zemdleję przy pobraniu” – takie myśli mamy w głowie częściej niż mogłoby się wydawać. Tymczasem wiedza o stanie zdrowia nie odbiera spokoju, lecz daje sprawczość. O lęku przed badaniami, unikaniu diagnozy i budowaniu zdrowotnych nawyków Anna Augustyn-Protas rozmawia w podcaście „Jak zdrowie” z psycholożką Joanną Chmurą. Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.
    Badania profilaktyczne należą do tych tematów, które większość z nas uważa za ważne. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba przejść od deklaracji do działania. Kolejny miesiąc mija bez morfologii, kolejny rok bez kontroli znamion czy wizyty u specjalisty. Powodów zawsze znajdzie się wiele: brak czasu, nadmiar obowiązków, zmęczenie. Pod powierzchnią bardzo często kryje się jednak coś znacznie silniejszego – lęk.
    Jak wynika z danych przywołanych w rozmowie, aż 60 proc. Polaków nie wykonuje regularnych badań profilaktycznych. Skąd bierze się ten paradoks? Dlaczego troszczymy się o samochód, przeglądy techniczne i aktualizacje telefonów, a własne zdrowie często odkładamy na później?
    Lęk przed autorytetami
    Lęk przed pobraniem krwi, niepokój związany z wizytą u lekarza czy odkładanie badań na bliżej nieokreślone „kiedyś” rzadko wynikają z lenistwa. Częściej są efektem doświadczeń, przekonań i wzorców, które nosimy od lat.
    – „Jest wiele powodów. Po pierwsze, jesteśmy młodą demokracją i często nie mamy w rodzinach nawyku profilaktyki, a po drugie na pewno jest w nas lęk przed autorytetami, trudno nam zbudować partnerską relację z osobami w służbie zdrowia” – zauważa Joanna Chmura.
    Przez dekady zdrowie było dla wielu osób tematem pojawiającym się dopiero wtedy, gdy organizm wysyłał wyraźny sygnał alarmowy. Profilaktyka nie stanowiła codziennego nawyku, lecz reakcję na problem. Nic dziwnego, że wielu z nas nadal traktuje wizytę w placówce medycznej jako coś nieprzyjemnego, a nie naturalny element dbania o siebie.
    Psycholożka zwraca uwagę także na relacje z autorytetami. Wiele osób nadal obawia się zadawania pytań lekarzowi, proszenia o dodatkowe wyjaśnienia czy konsultowania diagnozy. Tymczasem partnerska relacja zwiększa poczucie bezpieczeństwa i ułatwia podejmowanie zdrowotnych decyzji.
    „Lepiej nie wiedzieć” – największa iluzja współczesności
    Każdy zna kogoś, kto od miesięcy odkłada badania. Kogoś, kto mówi: „Jeszcze coś mi znajdą”, „Na pewno wszystko jest dobrze” albo „Zrobię to po wakacjach”.
    Mechanizm psychologiczny stojący za takim zachowaniem jest dobrze znany. Unikanie przynosi natychmiastową ulgę. Nie idziemy na badanie, więc przez chwilę nie musimy mierzyć się z niepewnością. Problem polega na tym, że rzeczywistość pozostaje taka sama, niezależnie od tego, czy chcemy ją zobaczyć.
    Lęk przed diagnozą bywa również lękiem przed zmianą. Wynik może przecież oznaczać konieczność leczenia, zmiany stylu życia lub skonfrontowania się z własną kruchością. Człowiek woli więc trwać w stanie pozornego bezpieczeństwa.
    Paradoks przybiera czasem jeszcze bardziej zaskakującą formę.
    Jak zauważa Anna Augustyn-Protas, istnieje spora grupa osób, które wykonują badania, ale później nie odbierają wyników.
    Liczy się człowiek
    Ogromne znaczenie ma sposób, w jaki zostajemy przyjęci w placówce medycznej. Atmosfera, komunikacja i poczucie bezpieczeństwa wpływają na nasze doświadczenie bardziej, niż mogłoby się wydawać.
    – „To niezwykle ważne, kogo w placówce medycznej mamy po drugiej stronie i kto nas przed podróż diagnostyczną przeprowadza” – podkreśla Joanna Chmura.
    Empatia nie jest dodatkiem do medycyny. Dla wielu pacjentów stanowi warunek, by wrócić na kolejne badania.
    – „Zawód medyczny jest podbny do nauczyciele – może tyle zdziałać dobrego w punktach styku” – mówi psycholożka.
    Jedno spokojne wyjaśnienie procedury, kilka słów wsparcia czy cierpliwa odpowiedź na pytania mogą zmienić całe doświadczenie związane z diagnostyką.
    Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.
  • Zwierciadło Podcasty

    Ewa Puszczyńska: „Nigdy nie jest za późno”. Producentka nominowanej do Złotej Palmy „Ojczyzny” o sztuce, intuicji i odwadze | „Kobiety rządzą”

    16.06.2026 | 1 godz.
    „Nigdy nie jest za późno. Jak powiedziałam kiedyś ku oburzeniu mojego syna: przyszłam do filmu z ulicy” – mówi Ewa Puszczyńska, jedna z najbardziej cenionych producentek filmowych w Europie. W podcaście „Kobiety rządzą” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna „Zwierciadła”, rozmawia z laureatką Oscara o kulisach pracy przy najważniejszych filmach ostatnich lat, sile intuicji, sztuce współpracy i najnowszym obrazie Pawła Pawlikowskiego „Ojczyzna”, nominowanym do Złotej Palmy w Cannes.
    Kiedy myślimy o filmie, zwykle widzimy reżysera, aktorów, operatora kamery. Znacznie rzadziej zastanawiamy się nad rolą producenta. Tymczasem bez niego wiele wielkich dzieł nigdy nie trafiłoby na ekran. Ewa Puszczyńska opisuje swoją pracę w sposób daleki od korporacyjnych definicji i biznesowego żargonu. – „Jestem akuszerką, która doprowadza projekt artystyczny do końca, po tym, jak wykiełkuje w artyście” – mówi.
    „Ojczyzna” – człowiek na tle wielkiej historii
    Jednym z głównych tematów rozmowy jest najnowszy film Pawła Pawlikowskiego „Ojczyzna”, który został nominowany do Złotej Palmy podczas tegorocznego festiwalu w Cannes. Warto dodać, że rozmowa została nagrana jeszcze przed ogłoszeniem werdyktu jury.
    Zdaniem Ewy Puszczyńskiej nowy obraz Pawlikowskiego można odczytywać jako domknięcie pewnej artystycznej opowieści.
    – „Ojczyzna może być traktowana jako trylogia z „Idą” oraz „Zimną wojną” – zauważa producentka.
    Film, który od 19 czerwca trafia do polskich kin, wymyka się prostym interpretacjom. Nie jest jedynie opowieścią historyczną ani klasycznym dramatem psychologicznym.
    – „Ten film ma wiele warstw: mówi o potrzebie bliskości, o potrzebach intelektualnych. Ten film to człowiek, a w tle wielka historia i to, jak wpływa na losy wielu ludzi” – podkreśla. – „Jest kompaktowy i zawiera jednocześnie wiele znaczeń” – dodaje. Joanna Olekszyk zwraca uwagę na jeszcze jeden element: subtelne poczucie humoru obecne w historii.
    Cannes nie definiuje wielkości
    Festiwale, nagrody i czerwone dywany budzą ogromne emocje. Producentka patrzy jednak na sukces z dystansem, którego nauczyły ją lata pracy z najwybitniejszymi twórcami współczesnego kina.
    – „Film jest wybitny i nie będzie mniej wybitny, jeśli nie dostanie nagrody, ani bardziej wybitny, jeśli tę nagrodę dostanie” – podkreśla. Według producentki prawdziwa siła kina kryje się gdzie indziej. – „Ten film to wyjście naprzeciw jaskrawego, chaotycznego świata” – mówi.
    Czerń i biel pełna kolorów
    Twórczość Pawła Pawlikowskiego od lat zachwyca charakterystyczną estetyką. Czarno-białe kadry „Idy” czy „Zimnej wojny” stały się już częścią historii współczesnego kina.
    Ewa Puszczyńska przekonuje jednak, że takie określenie jest pewnym uproszczeniem.
    – „Czerń i biel to są bardzo piękne kolory i to nie jest tylko czerń i biel, a cała gama barw pomiędzy” – tłumaczy.
    Dreszcze ważniejsze niż kalkulacja
    Jak rozpoznać, że właśnie powstaje film wyjątkowy?
    Pytanie, które Joanna Olekszyk zadaje swojej rozmówczyni, wydaje się kluczowe dla każdego, kto marzy o pracy przy sztuce.
    Odpowiedź okazuje się zaskakująco intuicyjna. – „Bardzo często czuję dreszcze na planie. Czasem myślę, że za często, że za mało w tym rozumu, a za bardzo jest to emocjonalne” – przyznaje producentka.
    Nieprzypadkowo współpracowała z twórcami należącymi dziś do światowej czołówki.
    – „Mam szczęście do wspaniałych twórców. Twórczość Jonathana Glazera znałam przed „Strefą interesów”, jeszcze z reklam, które kręcił. Z Sandrą Hüller trochę się przyjaźnimy – to wspaniały człowiek” – opowiada.
    Oscar po sześćdziesiątce
    Historia Ewy Puszczyńskiej jest również opowieścią o odwadze do zmiany życia. Produkcją filmową zajęła się po czterdziestce. Oscara zdobyła po sześćdziesiątce. W kulturze obsesyjnie skupionej na młodości brzmi to jak manifest. Nie trzeba wszystkiego osiągnąć przed trzydziestymi urodzinami. Nie istnieje jeden właściwy moment na rozpoczęcie nowego rozdziału. – „Nigdy nie jest za późno” – mówi producentka.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Nie mam grubej skóry, to jest mój problem”. Jolanta Kwaśniewska o byciu chuliganką, która kocha Bruno Marsa i cieszy się drobiazgów | „Kobiety rządzą”, odc. 5

    15.06.2026 | 1 godz.
    „Więcej pary w koła, a mniej w gwizdek” – mówi Jolanta Kwaśniewska i trudno o lepsze zdanie otwierające rozmowę o kobiecej sile, klasie i sprawczości. W podcaście „Kobiety rządzą” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna Zwierciadła, spotyka się z kobietą, która przez lata była dla Polek symbolem nowoczesnej Pierwszej Damy, ale także kimś znacznie więcej: społeczniczką, liderką, kobietą czynu. To rozmowa o charakterze, który buduje się od dzieciństwa, o ciekawości świata, odporności psychicznej, zdrowym starzeniu się i o tym, dlaczego zazdrość odbiera energię do życia.
    Wizerunek Jolanty Kwaśniewskiej przez lata obrósł elegancją, dyplomacją i perfekcyjnym wyczuciem sytuacji. Tymczasem ona sama z rozbrajającą szczerością wraca do dzieciństwa i opowiada historię dziewczynki, która bardziej niż grzeczną panienkę przypominała herszta podwórka.
    „Byłam i jestem chuliganką” 
    – „Byłam brzydkim dzieckiem, starsza siostra była „Niusia”, młodsza „Lala”, a ja „Jola”. Byłam chuliganem, kumplem synów sąsiadów. i prowodyrką, wchodziłam na drzewo, a żeby mieć prezent dla matek chodziliśmy na tzw. szaber po kwiatka” – wspomina.
    To właśnie w tych obrazach kryje się klucz do późniejszej siły byłej Pierwszej Damy. Nie ma w niej pozy wypracowanej przez polityczne salony. Jest za to temperament, energia i niezgoda na bierność. Sama mówi wprost: – „Ja nie mam takiej sytuacji, że jak trzeba coś zrobić, to ja czekam aż ktoś coś zrobi”. Potrzeba działania przewija się przez całą rozmowę. Kwaśniewska nie ukrywa, że fascynują ją ludzie, którzy mają odwagę zmieniać rzeczywistość, zamiast jedynie ją komentować. – „Kocham sprawczość” – podkreśla. I właśnie dlatego jej publiczna działalność od lat wykracza daleko poza ceremonialną rolę byłej Pierwszej Damy.
    Ciekawość świata jako sposób na życie
    W rozmowie z Joanną Olekszyk wielokrotnie wraca temat rodzinnego domu. Jolanta Kwaśniewska mówi o ojcu z ogromną czułością, ale też podziwem. To po nim odziedziczyła życiowy głód i rodzaj optymizmu, który nie jest naiwny, tylko wypracowany doświadczeniem.
    – „Mam geny mojego taty, który był głodny życia. Ciekawość ludzi i świata też mam po tacie” – mówi. Na dowód przytacza historię, która wyjaśnia więcej niż najbardziej psychologiczne analizy odporności psychicznej: – Optymizm mam po tacie, który przeszedł 14 operacji, w tym dwie na otwartym sercu i jedną kręgosłupa, i mówił: „jeszcze 13 operacyjka”.
    To charakterystyczne dla Jolanty Kwaśniewskiej – nawet o trudnych rzeczach mówi bez patosu. Nie buduje pomników z własnych doświadczeń. Raczej pokazuje, że życie wymaga ruchu, elastyczności i poczucia humoru. Być może właśnie dlatego od lat pozostaje jedną z najbardziej lubianych postaci życia publicznego w Polsce. Nie dlatego, że jest idealna, ale dlatego, że wydaje się prawdziwa.
    „Nieważne co, ale kto mówi”
    W epoce krzyku, politycznego teatru i nieustannego oceniania nasza bohaterka zwraca uwagę na coś, co dziś wydaje się niemal staroświeckie: znaczenie autorytetu i wiarygodności.
    – „Dla mnie nieważne co, ale kto mówi” – przyznaje. Wybrzmiewa to szczególnie mocno w czasach, gdy eksperckość miesza się z internetowym chaosem, a opinie często mają większą wartość niż doświadczenie. Kwaśniewska nie mówi tego z pozycji mentorki pouczającej innych. Raczej z perspektywy kobiety, która przez dekady obserwowała życie publiczne od środka i wie, jak łatwo stracić zaufanie ludzi.
    Jednocześnie nie udaje osoby odpornej na wszystko. Wręcz przeciwnie. W jednym z najbardziej poruszających momentów rozmowy przyznaje: – „Nie mam grubej skóry, to jest mój problem. Jak ktoś komuś zrobi przykrość, to mnie to boli” i jest to ważne wyznanie w kulturze, która często utożsamia siłę z emocjonalnym pancerzem. Rozmówczyni pokazuje coś odwrotnego – można być skuteczną, wpływową i jednocześnie zachować wrażliwość.
    Gościni opowiada o dbaniu o siebie bez obsesji i bez udawania, że czas nie istnieje. Ważne są codzienne wybory, energia, relacje i ciekawość świata.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Bonding nie jest od prostowania zębów, a raz zeszlifowany ząb nigdy nie odrośnie”. O ukrytych kosztach perfekcyjnego uśmiechu rozmawiamy ze stomatolożką Agnieszką Kulik | „Pod skórą”, odc. 1

    15.06.2026 | 35 min.
    Spektakularne metamorfozy uśmiechów, które obserwujemy u celebrytów i influencerów, napędzają modę na bonding, licówki i korony. To złota „trójca” zabiegów, o które coraz częściej proszą pacjenci gabinetów stomatologicznych – potwierdza to Agnieszki Kulik, ortodontka i stomatolożka specjalizująca się w stomatologii estetycznej. Ekspertka była gościnią pierwszego odcinka „Pod skórą” – nowego podcastu „Zwierciadła” prowadzonego przez Aleksandrę Urbaniak, w którym przyglądamy się najnowszym trendom beauty napędzanym przez internetowe algorytmy. Stomatolożka opowiedziała w nim, jakie pułapki i zagrożenia mogą kryć się pod (pozornie) perfekcyjnym uśmiechem.
    Żyjemy w czasach „instant” – w każdej dziedzinie pragniemy szybkich rezultatów przy minimum wysiłku i maksymalnej oszczędności czasu. Dla śnieżnobiałego uśmiechu jak u celebryty z Instagrama jesteśmy w stanie powierzyć nasze zęby specjalistom o wątpliwej renomie i doświadczeniu, jedynie za obietnicę efektu, o którym marzymy. Ale droga na skróty często ma swoją cenę – przestrzega ortodontka i stomatolożka Agnieszka Kulik. W rozmowie z Aleksandrą Urbaniak, redaktorką serwisu Zwierciadlo.pl, ekspertka wyjaśniła, na czym polegają najmodniejsze zabiegi „upiększające” zęby oraz z jakim mogą wiązać się ryzykiem.
    Bonding i korony nie są od prostowania zębów
    Pierwsze miejsce w rankingu najpopularniejszych zabiegów stomatologii estetycznej bezapelacyjnie należy do bondingu.
    – To jest bardzo mało inwazyjna metoda rekonstrukcji estetycznej zębów – tłumaczy Agnieszka Kulik. – Wprowadzenie takiej odbudowy daje pacjentowi super funkcję i idealną estetykę, czyli te proporcje zębów są piękne, te zęby wyglądają bardzo ładnie.
    Stomatolożka przyznaje jednak, że popularny zabieg jest często wykorzystywany do kamuflowania defektów i wad, które wymagają zupełnie innego podejścia.
    – Nie jest to metoda do tego, aby zęby rozjaśniać – przyznaje ekspertka. I dodaje, że aby zmienić kolor zębów za pomocą bondingu, trzeba nałożyć na niego naprawdę grubą warstwę kompozytu, co daje sztuczny, przerysowany efekt. Właśnie taki możemy obserwować u niektórych celebrytów.
    Zarówno bonding, jak i korony, często są też wykorzystywane do korekcji krzywego ustawienia zębów. To kolejna droga na skróty, która po krótkim czasie może się zemścić.
    – Czasem pacjenci nie do końca mają świadomość, z czym wiąże się taka droga instant, czyli zamiast leczenia ortodontycznego spiłowanie swoich zębów i wykonanie na nich koron – mówi specjalistka. – Należy pamiętać o tym, że ząb, który jest już zeszlifowany, on nigdy nie odrośnie. Że biomechanicznie, jeśli ten ząb będzie obciążany nie w tym miejscu, w którym musi być, bo on był krzywy, ale ustawiamy go maskując tę wadę koroną, to to nie jest najlepsze rozwiązanie. Ono będzie szybkim rozwiązaniem, ale pacjenci borykają się później z niesamowitymi problemami – ostrzega Agnieszka Kulik.
    „Tureckie zęby” opłacają się tylko w teorii
    Kolejnym popularnym zjawiskiem, które ma swoje ciemne strony, są wyjazdy do Turcji w celu całkowitej modyfikacji swojego uzębienia. Na ten krok często decydują się osoby chcące zaoszczędzić na usługach dentystycznych. Nasza ekspertka podkreśla, że choć nie warto demonizować poziomu stomatologii w Turcji, zanim wsiądziemy w samolot lepiej dokładnie ocenić możliwe ryzyka.
    – Uważam, że zarówno w Polsce, jak i w Turcji mamy wspaniałych specjalistów, ale tak samo są też tacy, którzy nie szkolą się, bo ich wiedza zatrzymała się w miejscu. Nie chcą się rozwijać, nie chcą iść z trendem stomatologii cyfrowej. Ich prace były OK ileś lat temu, teraz już niekoniecznie – mówi Agnieszka Kulik.
    Przesłuchaj cały pilotażowy odcinek podcastu „Pod skórą”, aby dowiedzieć się m.in. czym się kierować przy wyborze odpowiedniego stomatologa oraz w jakich przypadkach stosuje się bonding, a w jakich licówki i korony – i czym te zabiegi się różnią.
    Podcast „Pod skórą” analizuje viralowe trendy w urodzie i medycynie estetycznej napędzane przez internetowe algorytmy.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Otyłość to choroba przewlekła, która ma tendencje do nawrotów”. Czy leki GLP-1 są drogą na skróty i mogą odbierać przyjemność życiową? | „Jak zdrowie”, odc. 17

    12.06.2026 | 54 min.
    „Jeśli zrozumiemy, że otyłość jest chorobą, to stanie się jasne, że wymaga leczenia” – mówi lek. Anna Sankowska-Dobrowolska, internistka i obesitolożka, gościni podcastu „Jak zdrowie” magazynu Zwierciadło. W rozmowie z Anną Augustyn-Protas ekspertka tłumaczy, dlaczego wokół analogów GLP-1 narosło tak wiele mitów, skąd bierze się społeczna niechęć wobec farmakologicznego leczenia otyłości i dlaczego skuteczna terapia nie zaczyna się od recepty, lecz od zmiany sposobu myślenia o samej chorobie.
    W gabinetach lekarskich coraz częściej mówi się jednak o konieczności odejścia od tego krzywdzącego schematu. Współczesna medycyna nie pozostawia wątpliwości: otyłość jest chorobą przewlekłą, złożoną i wieloczynnikową. Na jej rozwój wpływają nie tylko styl życia i dieta, ale także genetyka, hormony, psychika, środowisko społeczne oraz mechanizmy zachodzące w mózgu.
    – WHO uznało otyłość za chorobę w 1997 roku – przypomina Anna Sankowska-Dobrowolska.
    Mimo że od tej decyzji minęło niemal trzydzieści lat, społeczna świadomość nadal nie nadąża za wiedzą naukową. Konsekwencje bywają dotkliwe. Chorzy nie tylko zmagają się z problemami zdrowotnymi, ale często stają się również obiektem stereotypów i uprzedzeń.
    – Osoby z otyłością są uważane za mniej mądre, za mniej ambitne, za bardziej leniwe także przez pracodawców – mówi ekspertka.
    Podobne przekonania wpływają na relacje społeczne, sytuację zawodową i samoocenę pacjentów. Wielu z nich przez lata odkłada wizytę u specjalisty, ponieważ wstydzą się prosić o pomoc lub obawiają się kolejnej oceny.
    Skąd tyle emocji wokół GLP-1?
    Pojawienie się analogów GLP-1 zmieniło sposób myślenia o leczeniu otyłości. Leki, które początkowo wykorzystywano przede wszystkim w terapii cukrzycy, zaczęły przynosić bardzo dobre efekty także w redukcji masy ciała. Wraz z rosnącą popularnością pojawiły się jednak kontrowersje.
    Media społecznościowe szybko zamieniły farmakoterapię w temat popkulturowy. Historie spektakularnych metamorfoz zaczęły funkcjonować obok sensacyjnych nagłówków i uproszczonych opinii. W efekcie wiele osób postrzega dziś analogi GLP-1 jako modny trend, a nie element leczenia konkretnej choroby.
    Recepta nie zastąpi zmiany nawyków
    Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że analogi GLP-1 działają jak farmakologiczny wyłącznik głodu. Taki obraz jest wygodny dla mediów, ale ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.
    – Oczekiwanym działaniem tych leków nie jest jadłowstręt – zaznacza Anna Sankowska-Dobrowolska.
    – To nie lek jest problemem, niedostosowywanie się do niego – zauważa prowadząca.
    Ekspertka odpowiada krótko i bardzo konkretnie:
    – Dokładnie, lek nie pójdzie za ciebie na siłownię ani nie zje za ciebie białka. Skuteczność terapii zależy więc od połączenia farmakologii z nowym stylem życia. Odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, sen i regularność pozostają fundamentem zdrowienia. Leki pomagają stworzyć warunki do zmiany, ale nie zastępują samej zmiany.
    Organizm szybko daje również sygnały, które zachowania mu służą.
    – Te leki spowalniają pracę żołądka, stąd złe samopoczucie po jedzeniu ciężkostrawnym. I zmieniają się też po tych lekach kubki smakowe – wyjaśnia lekarka.
    Wielu pacjentów opisuje, że ulubione wcześniej produkty przestają smakować tak samo jak dawniej. Część osób spontanicznie ogranicza tłuste potrawy, słodycze czy wysokoprzetworzoną żywność, ponieważ organizm zaczyna reagować na nie inaczej.
    „Zmiana zaczyna się w głowie”
    Tematy poruszane w podcaście rozwija również książka „Zmiana zaczyna się w głowie”, wydana przez Wydawnictwo Zwierciadło. Publikacja pokazuje, że trwała poprawa zdrowia nie zaczyna się od kolejnej restrykcyjnej diety ani od walki z własnym ciałem. Autorka przekonuje, że prawdziwa zmiana wymaga zrozumienia mechanizmów kierujących naszymi wyborami, emocjami i relacją z jedzeniem.
Więcej Zdrowie Psychiczne podcastów
O Zwierciadło Podcasty
„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Strona internetowa podcastu

Słuchaj Zwierciadło Podcasty, The Psychology of your 20s i wielu innych podcastów z całego świata dzięki aplikacji radio.pl

Uzyskaj bezpłatną aplikację radio.pl

  • Stacje i podcasty do zakładek
  • Strumieniuj przez Wi-Fi lub Bluetooth
  • Obsługuje Carplay & Android Auto
  • Jeszcze więcej funkcjonalności