Witam Państwa, nazywam się Jarosław Drożdż, pracuję w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, skąd nagrywam podcast Kardio Know-How. W tym odcinku omawiam kolejną część badań opublikowanych podczas kongresu HFA 2026.
Kiedy studiowałem medycynę, digoksyna była jednym z podstawowych leków stosowanych w kardiologii, szczególnie w niewydolności serca i migotaniu przedsionków, a w Niemczech stosowano ją jeszcze odważniej niż w Polsce, często rozpoczynając terapię od dużych dawek nasycających. Już wtedy zastanawiała mnie zarówno różnica w podejściu do dawkowania między krajami, jak i praktyczna możliwość prawidłowego realizowania przez pacjentów skomplikowanych schematów leczenia opartych na zmiennych dawkach zależnych od masy ciała, funkcji nerek i czasu potrzebnego do uzyskania odpowiedniego stężenia leku. W Klinice Chorób Wewnętrznych prof. Krzemińskiej-Pakuły stosowaliśmy znacznie bardziej zachowawcze dawkowanie, ale i tak podstawową tabletką była dawka 0,25 mg, dziś praktycznie wyparta przez znacznie mniejsze dawki. Punktem zwrotnym okazało się opublikowane 20 lutego 1997 roku w NEJM badanie DIG: https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJM199702203360801, obejmujące ponad 6,5 tysiąca pacjentów z niewydolnością serca i frakcją wyrzutową poniżej 45%, obserwowanych przez pięć lat. Badanie pokazało, że digoksyna nie zmniejsza śmiertelności całkowitej, choć początkowo krzywe przeżycia rozchodziły się na korzyść leku, natomiast wyraźnie redukowała liczbę hospitalizacji oraz zaostrzeń niewydolności serca, co dziś mogłoby zostać uznane za sukces kliniczny z punktu widzenia złożonych punktów końcowych. W kolejnych analizach zauważono jednak, że korzyści występowały głównie przy niższych stężeniach digoksyny we krwi, najlepiej w zakresie 0,5–0,9 ng/ml, podczas gdy wyższe stężenia wiązały się ze wzrostem śmiertelności, szczególnie u kobiet. Dodatkowo niemal wszystkie współczesne badania nad digoksyną odbywają się już w zupełnie innym świecie terapeutycznym, w którym standardem są β-adrenolityki, MRA, ARNI i flozyny, czego nie było w czasach badania DIG. Najnowsze dane z badania DECISION oraz równolegle opublikowanej metaanalizy i analiz odstawienia digoksyny sugerują, że lek nadal może zmniejszać ryzyko zaostrzeń niewydolności serca, choć wpływ na śmiertelność całkowitą pozostaje nieistotny statystycznie: https://jamanetwork.com/journals/jama/article-abstract/2848972 oraz https://academic.oup.com/eurheartj/advance-article/doi/10.1093/eurheartj/ehag385/8674856. Szczególne zainteresowanie wzbudziły obserwacje pokazujące nawet siedmiokrotny wzrost ryzyka zaostrzenia niewydolności serca po nagłym odstawieniu wcześniej stosowanej digoksyny, choć były to analizy krótkoterminowe oparte jedynie na sześciotygodniowej obserwacji. Dlatego w 2026 roku nadal pozostaję zwolennikiem „wielkiej piątki” nowoczesnej terapii niewydolności serca, a po digoksynę sięgam ostrożnie — głównie u pacjentów z migotaniem przedsionków, niewydolnością serca i utrzymującą się tachykardią mimo wysokich dawek β-adrenolityków, stosując małe dawki, kontrolując stężenie leku i unikając interakcji z amiodaronem oraz innymi lekami przeciwarytmicznymi.
Szczegółowy TRANSKRYPT do odcinka.
Podcast jest przeznaczony wyłącznie dla osób z profesjonalnym wykształceniem medycznym.