Ostatnio braliśmy udział w weryfikacji różnych umów — EPC, BoP, dostawy od chińskiego producenta — zarówno dla inwestorów jak i wykonawców, i w każdej były niejasności. Od drobiazgów mogących przerodzić się w spory na budowie, po fundamentalne rozbieżności co do zakresu odpowiedzialności na zakończenie kontraktu. Za każdym razem historia była ta sama: zaczęło się od oferty, która nie mówiła wszystkiego.
W dwudziestym siódmym odcinku Best in BESS temat, który dotyka każdego projektu BESS — i który jest jedną z głównych przyczyn wahania inwestorów, o którym mówiliśmy w poprzednim odcinku. Większość ofert EPC i BoP na tym rynku jest zepsuta już na starcie. Nie dlatego, że rynek jest zły — ale dlatego, że handlowcy sprzedający magazyny energii weszli w ten temat z podejściem rodem z ery mikroinstalacji PV, gdzie wystarczyło położyć umowę i czekać na podpis. Na projektach za kilka milionów złotych to podejście generuje konkretne, kosztowne problemy. Błędy które widzę nagminnie: oferta jako dokument wizualny bez treści merytorycznej, niespójność wewnętrzna wynikająca z gotowców i AI, rozbieżność między tym co padło na spotkaniu a tym co trafia na papier, brak zakresu jako otwarte zaproszenie do kreatywności po stronie wykonawcy, i rozjazd między ofertą a umową. A na koniec — jak powinna wyglądać dobra oferta i co musi zawierać, żeby inwestor mógł w ogóle zacząć porównywać.
Kontakt: contact@greenedge-solutions.com
Strona: www.greenedge-solutions.com