W inwestowaniu dostajesz to, za co nie płacisz. To słynny cytat Johna Bogle’a, który zwraca uwagę na znaczenie kosztów w inwestowaniu, zwłaszcza w przypadku funduszy. Ze względu na wysokie opłaty niektórzy mówią wręcz, że "towarzystwa funduszy inwestycyjnych to patologia". To chwytliwe hasło, ale mało precyzyjne. Są przecież TFI, które stosują zarządzanie pasywne i pobierają niższe opłaty.
Istotą problemu jest to, że bardzo wiele funduszy aktywnie zarządzanych jedynie udaje, że selekcjonuje najlepsze spółki. W rzeczywistości zarządzają w sposób zbliżony do pasywnego, jednocześnie pobierając od klientów opłaty jak za zarządzanie aktywne. Czyli płacisz za aktywne, a dostajesz pasywne - lub parafrazując Bogle’a: płacisz za coś, czego nie dostajesz.
To zjawisko to tak zwane ukryte indeksowanie.To właśnie ono należało do zapalników pasywnej rewolucji. Do tej pory było opisywane przez badaczy na Zachodzie, ale doczekaliśmy się również polskiego opracowania. Dr hab. prof UŁ Tomasz Miziołek wydał książkę „Ukryte indeksowanie”. Pokazuje w niej, jak to zjawisko wygląda w Polsce. Serdecznie zapraszam was na rozmowę z nim, szczególnie jeśli inwestujecie w fundusze aktywnie zarządzane.