Arleta Bojke, dziennikarka, opowiada o tym jak putinizm degraduje rosyjskie społeczeństwo. Rosjanki chętnie posyłają swoich mężów na wojnę w celach zarobkowych, licząc na miesięczny żołd i odszkodowanie za poległego. Rosyjskie kobiety zawsze były pragmatyczne, jednak teraz biją w tej dziedzinie rekordy. Z kolei żołnierze, którzy przetrwali na froncie i wrócili do domów, często uciekają się do patologicznych zachowań. Wojna na Ukrainie jest dla Rosji nie tylko katastrofą militarną i ekonomiczną, ale również społeczną. W Rosji donosicielstwo zawsze trzymało się mocno, ale dziś jest na porządku dziennym i przenika każdą sferę życia. Rosjanie boją się mówić co myślą, nawet w swoich domach. Im bardziej Putin traci popularność, tym mocniej zaciska pętlę inwigilacji. Kreml systematycznie odcina swoich obywateli od niezależnych środków przekazu. Rosjanie nie mogą już korzystać z Facebooka, Instagrama, X-a, a nawet niezwykle u nich popularnego Telegrama. Łączenie z tymi serwisami poprzez VPN jest karalne. A w ostatnich tygodniach Moskwa testuje całkowite odcinanie obywateli od Internetu. Mimo represji i pogarszających się warunków życia Rosjanie nie wychodzą na ulice, aby protestować. I zdaniem Arlety Bojke jeszcze długo nie wyjdą.