Cześć, kiedy za oknem mróz nie odpuszcza, naturalnie wraca temat zimy stulecia. Dzisiejsze warunki w Polsce są trudne, ale to, co wydarzyło się na przełomie 1978 i 1979 roku, było katastrofą na zupełnie inną skalę. Potężne mrozy, silny wiatr i obfite opady śniegu sparaliżowały cały kraj. Drogi stały się nieprzejezdne, a na głównych trasach powstały kilkumetrowe tunele śnieżne.
Zamiast do pracy Polacy masowo zajmowali się odśnieżaniem ulic. Tylko 2 stycznia w Warszawie około 100 tysięcy osób walczyło z gigantycznymi zaspami zalegającymi na ciągach komunikacyjnych. Poruszanie się po mieście i między regionami było skrajnie utrudnione. Co chwila dochodziło do awarii systemów ciepłowniczych — w mieszkaniach pękały kaloryfery, a woda zalewała całe piony budynków.
Władze i media zapewniały, że sytuacja jest pod kontrolą. Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Zima stulecia bezlitośnie obnażyła słabość państwa i niewydolność struktur Polski Ludowej. Była też jednym z czynników, które przyspieszyły polityczny upadek Edward Gierek na stanowisku I sekretarza PZPR.