Jak SS-mani stworzyli sobie… zespół, big-band muzyczny przygrywający w czasie ich imprez, ale także co świt grający do wymarszu komand robotnic. Tu znajdziesz książkę Anne Sebby: https://www.znak.com.pl/p/trzeba-bylo-grac-pierwszy-reportaz-o-dziewczecej-orkiestrze-z-auschwitz-anne-sebba-269107 Kto grał w orkiestrze? Niekiedy znane artystki przedwojennej Europy, które trafiły do Birkenau. Możliwość znalezienia się w obozowej orkiestrze było jak wygranie losu na loterii. Zamiast katorżniczej pracy… mozolne ćwiczenia i przepisywanie partytur, zamiast pasiaków możliwość ubierania lepszej odzieży po zamordowanych więźniach, zamiast brei gotowanej na brukwi, nieco lepsze jedzenie i dodatkowy kawałek chleba. Nie było oczywiście tak, że granie w kobiecej orkiestrze dawało automatycznie gwarancję przeżycia. Jak pokazuje ta historia warunki w tym obozie były tak straszne, że śmierć przychodziła nie tylko od cyklonu B, ale i od wszy roznoszących tyfus. Orkiestra grała nie tylko dla SS. Grała także wtedy, gdy więźniarki wychodziły do pracy i gdy na rampę przybywały nowe transporty przeznaczone na zagładę. Główną promotorką utrzymywania zespołu, była inna kobieta. Taka, która w czasie wojny była oprawczynią dziesiątek tysięcy innych. Austriaczka, która miała ukończone cztery klasy szkoły podstawowej, ale w Birkenau jako oberaufseherin czyli szefowa nadzorczyń stała się panią życia, śmierci i… muzyki. Maria Mandl. O niej i o innych niemieckich melomanach będzie w tym odcinku. JAK WSPIERAĆ KANAŁ:👉 na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UC0OLY6O3Ycp-dw8QhqxdaUw/join👉 na Patronite: https://patronite.pl/Historiajakiejnieznacie☕️ lub poprzez jednorazowy blik o niewielkiej kwocie na https://suppi.pl/historia