Przynoszę dziś opowieść mroczną, niesmaczną, wymagającą i tylko dla ludzi, których nie brzydzi to, co ludzkie (a właściwie już pośmiertne). Zabieram Was do Domu Śmierci, na najwyższy poziom kultu jednostki, do rzeszy głupoty, przesady, uporu, na praski Vitkov, gdzie wspólnie będziemy doglądać mumii robotniczego prezydenta Klementa Gottwalda.
Czesi zabalsamowali swojego wodza. Niby coś tam do was dotarło, strzępki informacji, kilka ciekawostek, ale jeszcze nikt nie pochylił się nad tym, tak jak ja. Tak nisko, tak blisko, że czuć smród, fetor rozkładu. Nie zabraknie czarnego humoru, dowcipnych anegdot, bo każda tragedia musi (i ma) elementy komedii. Kabaretowych momentów nie brakuje, mieszają się one z tymi budzącymi obrzydzenie i zgrozę, przynajmniej zdziwienie, bo to taniec motywów, danse macabre, na tej szczególnej dla Czechów górze. Lud pracujący nie może pozwolić, by ciało prezydenta uległo rozkładowi. Wierchuszka partyjna przyklepuje pomysł, jeszcze nad ciepłym ciałem. Z Moskwy przybywają światowe sławy w dziedzinie balsamizacji, by rozpocząć proces uwieczniania ojca narodu. Szczytowy moment czechosłowackiego stalinizmu. A towarzysz Hubka-Gubka tylko trzęsie się, poci i pali jednego za drugim, przykuty do swojego pana za życia i po śmierci. Ale to dopiero początek niewiarygodnych wydarzeń...
Dziękuję, że wspieracie Podcast pod specjalnym nadzorem na Patronite, buycoffee oraz poprzez wykupywanie dostępu do bonusów na Spotify.
Podcast może się ukazywać regularnie tylko dzięki wsparciu Patronek i Patronów.