"Witam naród polski" - tymi słowami Karol Nawrocki rozpoczął swoje orędzie po zaprzysiężeniu na prezydenta Polski. W przemówieniu tym Ukraina i wojna w Ukrainie nie pojawiły się ani razu, a jednak jest to jeden z ważniejszych wątków tej prezydentury. W kampanii proponował, by każdy obywatel Ukrainy, który w Polsce żyje i pracuje, ustępował obywatelom polskim w kolejce do lekarza, czy szkoły. Przez rok udało mu się wymusić na rządzie realizację obietnicy Rafała Trzaskowskiego, czyli odebranie świadczenia 800 plus dzieciom niepracujących uchodźców z Ukrainy. Teraz Nawrocki zapowiada odebranie orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu za to, że prezydent Ukrainy nazwał imieniem "bohaterów UPA" elitarną jednostkę wojskową.
Tego rodzaju polityka wobec Ukrainy i Ukraińców to zaraz owoc jak i symptom przemian na polskiej prawicy. Wszystko wskazuje na to, że Karol Nawrocki powoli buduje się jako lider tego środowiska - z jednej strony nominat PiS, z drugiej ktoś wystarczająco radykalny, by nowa prawica i skrajna prawica uznawała go za "jednego z nich".
Rok po wyborach to dobra okazja, by zastanowić się, kto ostatecznie zyskuje na tym nowym modelu uprawiania polityki w pałacu prezydenckim. I jaki właściwie skutek i wpływ na rząd mają weta Karola Nawrockiego?
A osoby wspierające OKO.press zapraszamy na "Politycznego Plusa", w którym opowiemy o nocnym zakazie sprzedaży alkoholu.