W czwartek ogłoszono nominacje do Oscarów, które natychmiast rozpaliły filmowe dyskusje. Najwięcej wskazań – rekord w historii – zdobyli Grzesznicy, a wśród faworytów znalazł się też nowy film Paula Thomasa Andersona Jedna bitwa po drugiej. Tegoroczna lista pokazuje, że Akademia postawiła na kino ambitne, mocno autorskie i wyraźnie zanurzone w sporach politycznych i społecznych.
Rozmowa Łukasza Adamskiego z Konradem Mędrzeckim w „Odysei wyborczej” Radia Wnet szybko zeszła z prostego liczenia nominacji na szerszą refleksję o relacji kina i polityki. Adamski przypomniał, że – parafrazując Lenina – kino od zawsze było „najważniejszą ze sztuk”, bo najsilniej oddziałuje na masową wyobraźnię.
W kontekście Oscarów warto jednak żenić te dwie namiętności ze sobą – kino i politykę– komentował gość Radia Wnet.
Najwięcej emocji wzbudzają „Grzesznicy” Ryana Cooglera – quasihorror, który zebrał aż 16 nominacji, więcej niż kiedykolwiek wcześniej miały „Titanic” czy „La La Land”.
To liczba zdumiewająca. Żaden horror w historii Hollywood nie dostał tylu nominacji– ocenił.
Choć Adamski docenia wizualną stronę filmu i jego energię, podchodzi do tego rekordu z rezerwą.
To dobre, rozrywkowe kino – mieszanka horroru, musicalu i filmu o problemach rasowych – ale nie do końca rozumiem, dlaczego aż 16 nominacji– mówi.
Zdaniem krytyka prawdziwym artystycznym ciężarem tegorocznych Oscarów jest „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona z obsadą, w której znaleźli się Leonardo DiCaprio, Sean Penn i Benicio Del Toro.
Uważam, że ten film bardziej zasługuje na Oscara dla najlepszego filmu niż Grzesznicy– ocenił.
Adamski przewiduje też, że Anderson – twórca „Magnolii”, „Mistrza” czy „Boogie Nights” – wreszcie doczeka się statuetki za reżyserię.
Najbliższy sercu Adamskiego jest jednak Wielki Marty Josha Safdiego – kino sportowe w stylu lat 50., w filmie tym główną rolę zagrał Timothée Chalamet.
W kategorii aktorskiej krytyk widzi też „czarnego konia”.
Może nim być Ethan Hawke za Blue Moon – kameralny film Richarda Linklatera, który u nas prawie nie zaistniał– wskazał.
Wśród aktorek Adamski wskazuje na niemal pewną zwyciężczynię. Jak mówi, to „Jesse Buckley za roe w filmie Hamnet. Duże wrażenie robi na nim także norweski dramat Wartość sentymentalna Joachima Triera, który zdobył dziewięć nominacji. W ocenie komentatora „Stellan Skarsgård ma ogromne szanse na statuetkę za rolę drugoplanową”.
Choć w tym roku zabrakło nominacji dla polskiego filmu nieanglojęzycznego, Adamski odnotowuje obecność Polaków w innych kategoriach.
Jest nominacja za kostiumy dla Małgorzaty Turzańskiej przy Hamnecie i polski współreżyser animacji krótkometrażowej– mówi.
/fa