Przez lata był obecny, ale niewidoczny. Stał w cieniu Klausa Schwaba, nie wychodził na pierwszy plan, choć — jak twierdzi Adam Gniewecki — realny wpływ Larry’ego Finka na Światowe Forum Ekonomiczne był znacznie większy, niż powszechnie sądzono. Tegoroczne Davos miało być momentem przełomowym.
Po 54 latach nieprzerwanego prowadzenia wszystkich konferencji ekonomicznych w Davos Klaus Schwab w tym roku zniknął. Po prostu zniknął. Nikt nawet nie powiedział, gdzie on jest, a jego rolę przejął dotychczasowy szef kuratorów tej konferencji w Davos – Larry Fink — mówił na antenie Radia Wnet Adam Gniewecki.
Gniewecki podkreślał, że dla wielu obserwatorów było to zaskoczenie — sam Fink przez lata pozostawał w cieniu, choć regularnie bywał w Davos i pełnił tam wysokie funkcje organizacyjne.
Dla mnie Larry Fink wyskoczył trochę jak diabeł z pudełka. Stał gdzieś w tle, a nagle okazało się, że to on przejmuje stery — przyznał.
BlackRock: potęga finansowa większa niż państwa
W rozmowie wracał też kontekst samej firmy BlackRock, której Fink jest współzałożycielem i prezesem. Gniewecki przypominał skalę tej instytucji:
BlackRock obraca kapitałem w wysokości trzynastu i pół biliona dolarów. To więcej niż PKB Niemiec, Japonii i Wielkiej Brytanii razem wziętych — mówił.
Jak zaznaczał, nie są to pieniądze należące do BlackRocka, lecz środki oddane firmie w zarządzanie przez fundusze emerytalne, państwa i globalnych inwestorów. Kluczową rolę w tym mechanizmie ma odgrywać system informatyczny Aladdin.
To superkomputer, system zarządzania ryzykiem inwestycyjnym, który w czasie rzeczywistym realizuje transakcje giełdowe na całym świecie i wyciąga wnioski, co kupić, a co sprzedać — tłumaczył Gniewecki.
Davos i globalny zwrot
Najmocniejszym fragmentem rozmowy była jednak relacja z wystąpienia Finka w Davos — już jako faktycznego lidera forum.
W przemówieniu inauguracyjnym zapowiedział dążenie do likwidacji państw narodowych, stworzenie rządu globalnego i zniesienie granic — relacjonował Gniewecki.
Jeszcze większe poruszenie wywołała jednak zapowiedź odejścia od dotychczasowej polityki energetycznej.
Larry Fink powiedział, że musi nastąpić zwrot do tradycyjnych źródeł energii: węgla, gazu, ropy naftowej i energii atomowej— mówił gość Radia Wnet.
Zdaniem Gnieweckiego nie była to deklaracja polityczna ani ukłon w stronę Donalda Trumpa, choć Fink w przeszłości pełnił funkcję doradcy finansowego Białego Domu.
To nie jest oportunizm. To wynik analiz. Rozwój idzie w stronę sztucznej inteligencji, robotyzacji i automatyzacji, a to wszystko pochłania gigantyczne ilości energii — przekonywał.
Koniec Zielonego Ładu?
Gniewecki zwracał uwagę, że podobne sygnały płyną także od innych globalnych graczy, w tym Billa Gates'a.
Bill Gates, który był absolutnym guru wyznawców Zielonego Ładu, sam powiedział, że bez zmiany polityki energetycznej świat się nie będzie dalej rozwijał — mówił.
W tej perspektywie zapowiedzi Finka nie są zerwaniem z dotychczasową narracją, lecz próbą ratowania globalnego systemu gospodarczego przed energetyczną ścianą.
Nie da się pokryć całej planety wiatrakami. OZE są niestabilne i niewydajne. Bez powrotu do rozsądnej polityki energetycznej rozwój się zatrzyma— stwierdził Gniewecki.
Rozmowa nie unikała też bardziej fundamentalnych pytań o realną władzę wielkich funduszy.
To są pieniądze, przy pomocy których można rozgrywać wojny, zmieniać rządy, wskazywać prezydentów. Tylko że to się odbywa w cieniu — mówił.
Gniewecki zaznaczał, że Davos pozostaje miejscem zamkniętych rozmów i nieformalnych ustaleń, których skutki odczuwalne są później w polityce państw. „To nie są rozkazy. To są sugestie. Ale sugestie, których trudno nie brać pod uwagę” — podsumował.
/fa