W rozmowie na antenie Radia Wnet ojciec dr Jakub Waszkowiak, biblista i franciszkanin posługujący w kustodii Ziemi Świętej, opowiada o ostatnich tygodniach w Jerozolimie. Z jego relacji wyłania się obraz miasta, w którym życie nie zatrzymało się całkowicie, ale toczy się w cieniu alarmów, rakiet i niepewności.
– „Codzienność jest bardzo dynamiczna, w tym sensie, że to się tak zmienia troszeczkę z dnia na dzień” – mówi franciszkanin. Jak przypomina, na początku marca sytuacja była znacznie trudniejsza. – „Te naloty były bardzo intensywne. Nawet po pięć razy dziennie mieliśmy tutaj sygnały alarmowe i tak naprawdę nie wiedzieliśmy do końca też, w którą stronę polecą te rakiety” – podkreśla.
Ojciec Waszkowiak zaznacza, że Jerozolima wcześniej zwykle pozostawała nieco na uboczu głównych ataków, ale tym razem mieszkańcy także odczuli skutki wojny. – „Nad nami, że tak powiem, latały te bomby, nad naszymi głowami te rakiety” – relacjonuje. Dziś sytuacja częściowo się uspokoiła, a wykłady w międzynarodowym seminarium, które początkowo odbywały się online, znów prowadzone są stacjonarnie.
W samym mieście nie widać powszechnej paniki, choć zagrożenie pozostaje realne. – „My jedynie słyszymy, bo w zasadzie codziennie są te alarmy, my słyszymy tylko eksplozje codziennie w okolicy gdzieś” – mówi rozmówca. Dodaje, że pojedyncze rakiety i ich szczątki spadały w pobliżu ważnych miejsc Jerozolimy, w tym obok Bramy Syjońskiej czy w rejonie Bazyliki Grobu Bożego.
Kapłan przyznaje, że reakcje mieszkańców są bardzo różne. – „Każdy to przeżywa troszeczkę tak indywidualnie” – mówi. Sam źródło spokoju odnajduje w wierze. – „Naprawdę mnie tu trzyma wiara w Boga tylko. Ja naprawdę spokój znajduję w wierze i w Bogu, że troszczy się o mnie” – wyznaje.
Rozmowa dotyczy także zbliżających się obchodów Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy w Ziemi Świętej. Jak tłumaczy ojciec Waszkowiak, uroczystości w Jerozolimie nie zostaną całkowicie odwołane, ale będą miały znacznie bardziej ograniczony charakter. – „My na pewno będziemy w jakimś tam wymiarze też będziemy świętować i te uroczystości będą się odbywały, ale po prostu w małym gronie, nie będzie to otwarta uroczystość” – zaznacza. Bazylika Grobu Bożego pozostaje zamknięta dla turystów i świeckich, choć franciszkanie, Ormianie i Grecy prawosławni nadal mogą tam pełnić swoją posługę.
Franciszkanin szeroko opowiada też o roli kustodii Ziemi Świętej. Jej podstawowym zadaniem pozostaje nie tylko opieka duszpasterska, ale przede wszystkim trwała obecność w miejscach świętych. – „Nasze główne zadanie tutaj to jest ochrona miejsc świętych. A co to znaczy ochrona? Po prostu obecność” – wyjaśnia. Podkreśla, że utrata takich miejsc mogłaby być nieodwracalna. – „Jeśli my raz to stracimy, to nigdy tego już nie odzyskamy” – dodaje.
W wywiadzie pojawia się również temat napięć wokół własności chrześcijańskich instytucji w Jerozolimie. Chodzi o planowane opodatkowanie budynków należących do wspólnot religijnych. Zdaniem ojca Waszkowiaka byłoby to dla chrześcijan ogromne obciążenie. – „To opodatkowanie dla nas to będzie właściwie niemożliwe do zapłacenia” – mówi.
Rozmówca odnosi się też do narastających napięć na Zachodnim Brzegu. Jak zaznacza, przemoc dotyka nie tylko chrześcijan, ale szerzej Palestyńczyków. – „Wydaje się, że ciągle narasta” – ocenia, mówiąc o relacjach między Palestyńczykami a Izraelem. Jednocześnie wskazuje, że w samym społeczeństwie izraelskim nie ma pełnej jednomyślności wobec działań wojennych, choć – jak zauważa – większość popiera decyzje rządu.
W końcowej części rozmowy pojawia się również polski ślad w Ziemi Świętej. Ojciec Waszkowiak przypomina o obecności Polaków z czasów armii Andersa i o miejscach, w których do dziś zachowały się polskie napisy. – „Tutaj mamy również w Ein Karem napis, w języku oczywiście też angielskim, polskim, że to była szkoła dla dziewczyn w czasie II wojny światowej” – mówi.
Wywiad pokazuje Jerozolimę jako miasto żyjące pomiędzy codziennością a wojennym napięciem, pomiędzy liturgią a alarmem, pomiędzy trwaniem przy miejscach świętych a niepewnością o jutro