W rozmowie na antenie Radia Wnet prof. Bogdan Szafrański zwracał uwagę, że pierwsze prognozy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie były bardziej alarmistyczne niż obecna sytuacja. Choć pojawiały się przewidywania wzrostu cen ropy powyżej 110 dolarów za baryłkę, rynek – mimo chwilowego skoku – nie wszedł w fazę trwałej destabilizacji.
„Można w ten sposób powiedzieć, że wprawdzie były na samym początku wojny bardzo niepokojące prognozy, że cena ropy może znacznie wskoczyć w górę, powyżej 110 dolarów, a nawet więcej. Natomiast pomimo że przez jeden moment rzeczywiście ta granica została przekroczona, to raczej się utrzymuje poniżej 100 dolarów”– mówi prof. Bogdan Szafrański.
Jak podkreśla ekonomista, stabilizująco działają zarówno państwa OPEC, jak i Stany Zjednoczone, które nie chcą wzrostu cen paliw na własnym rynku.