Magiczna lampa, goła klata i dywan szybszy niż PKP. Disneyowski „Aladyn” wciąż pokazuje, że bajki z lat 90-tych były równie kolorowe, co naciągane. W dzisiejszym odcinku sprawdzamy, czy można wyrwać księżniczkę, mając zero na koncie i parę przekrętów na sumieniu? Powspominamy Jasminę, pierwszą księżniczkę w spodniach, za to z talią cieńszą niż kabel do ładowarki. Tak, te wyśrubowane kanony „piękna” były nam serwowane od najmłodszych lat. Jasmine to typowa nastolatka, która rzuca się na pierwszego przystojniaka, co nie jest starym dziadem. Setting Agrabah, ale klimat bardziej „Love is Blind: Dubaj”. Aladyn kradnie, marzy o pałacu, a serducho Jasmine zdobywa tekstem "Ufasz mi?" I nieważne, że śmierdzi od lat chodząc w niepranej kamizelce. Dżafar to wezyr z ambicjami, hipnotyzer amator i potencjalnie jedyny człowiek, który faktycznie cokolwiek ogarniał w tym królestwie. Dżin 10000 lat doświadczenia i ciągle daje się zrobić w bambuko przez chłopa od melona.
UWAGA ujawniamy red flagi: kłamstwa, bezrobocie, goła klata jako główny majątek. Ale przecież „liczy się serce” … i dobry dywan na wypady za miasto. Bajka uczy, że można kłamać, kraść i nadal zasłużyć na królewskie życie. Wystarczy mieć ładną buzię, szybki dywan i trochę szczęścia… no i snuje się jeszcze poor boy propaganda.