https://patronite.pl/ToMaszPodcast
0:00 Wstęp
5:52 Motyw: Lata 40.
17:20 Motyw: Kradzież wędlin z wesela
22:21 Noc Wigilijna 1976
32:21 Co widzieli świadkowie pod kościołem
35:53 Jak zapamiętali świadkowie wypadek
43:20 Przysięga na medaliki z Częstochowy
46:20 Wyrok Sądu w imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
W poprzednim odcinku mówiliśmy o faktach. Co i kiedy się stało.
Dzisiaj musimy bazować na domysłach.
Bo najpierw były zeznania świadków na prokuraturze. Potem milczenie albo odwoływanie tych zeznań przed sądem. A potem, po karach porządkowych, odwoływanie odwołania i nowe oświadczenia.
I te zeznania – składane i odwoływane i składane raz jeszcze w wersji poprawionej – były podstawą sądu do ogłoszenia wyroku i skazania podejrzanych.
Spróbujmy zatem spojrzeć na to, jak prokuratura i sąd zinterpretowali wydarzenia z wigilijnej nocy 1976 roku.
O samej tragedii mówiłem szczegółowo w poprzednim odcinku, więc jeśli nie są Państwo zaznajomieni z tzw. Sprawą Połaniecką, to zachęcam do wysłuchania poprzedniego odcinka.
https://youtu.be/8oBrBv7OgQ0
A skończyliśmy na tym, że aresztowano pięciu podejrzanych i postawiono ich przed sądem.
Podstawą do tych aresztowań były zeznania 17-letniego Stasia Strzępka, a później Henryka Witka, który miał brać udział w tej zbrodni i który ją dokładnie i ze szczegółami opisał. Przeprowadzono z nim wizję lokalną, którą pokazał film dokumentalny z cyklu paragraf 148, cytowany przeze mnie w poprzednim odcinku.
Następnie prokuratura Rzeczpospolitej Ludowej przesłuchała ponad 200 świadków, a część z nich zeznała, że była na miejscu zbrodni i widziała ją na własne oczy.
Z materiałów procesowych wyłaniał się błahe motywy, w który ciężko było uwierzyć. Jest o nich mowa w wyroku sądu z 10 listopada 1979 roku, gdzie sąd podkreśla, że zarzewiem zbrodni pod Połańcem były „pewne przytłumione nieporozumienia między rodziną Sojdów i Rojów (dziadkowie pomord***nych), [które] datują się od [lat czterdziestych, kiedy to] dziadek Roj, aktywista i działacz społeczny, udzielił pomocy organom ścigania w aresztowaniu Jana Sojdy po dokonanym przez niego gwał***. W jakiś czas po tym fakcie na podwórku Sojdy zginął syn Roja, a za półtora roku w niejasnych okolicznościach stracił życie sprawca tego zabój***.”
Drugim motywem, na który wskazuje sąd była „kradzież mięsa, wędlin i wódki dokonana przez Wiesławę Adaś z wesela Łukaszków”.
„[…] wynikła stąd infamia – tłumaczy sąd dalej – w takim stopniu nadszarpnęły dumę rodziny „króla Zrębina” [jak media nazwały Jana Sojdę], iż ta rodzina uknuła plan zemsty. […] Sojda wciągnął do planu swoich zięciów Sochę i Kulpińskiego oraz szwagra Adasia, a także ich żony.”
https://patronite.pl/ToMaszPodcast