"Ministerstwo Zdrowia jest regulatorem systemu. To znaczy daje reguły gry i to, co się wydarzyło w Szpitalu Południowym jest jedynie objawem. To, że lekarz z półtorarocznym stażem może zarobić 1,6 mln to objaw pewnej choroby. Nie ulega wątpliwości, że wynagrodzenia są zawyżone, nawet gdyby on to wszystko przepracował, to jest to nieco dziwne, patrząc na europejskie zarobki zachodnich państw. Niewątpliwie nasz system nie jest na tyle wydolny, żeby tyle płacić młodym lekarzom półtora roku po studiach, a śmiem nawet powiedzieć, że i bardzo doświadczonym i dobrym lekarzom też jest kłopot, żeby tyle pieniędzy w systemie wypłacić. To nie jest tak, że szpital sobie to wymyślił. Są pewne okoliczności, w których szpitale działają i te okoliczności kształtuje Ministerstwo Zdrowia poprzez NFZ. To jest instytucja, która musi wyciągnąć wnioski" – mówił w Radiu RMF24 Wojciech Konieczny, senator lewicy i były minister zdrowia.