Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział, że zrezygnuje ze stanowiska. Ogłosił, że pozostanie liderem Partii Pracy i szefem rządu do czasu wyłonienia jego następcy. "Od lokalnych wyborów w maju, w których Partia Pracy poniosła sromotną klęskę, było wiadomo, że premier Starmer będzie musiał rezygnować ze swojego stanowiska. Zwycięstwo Andiego Burnhama, burmistrza większego Manchesteru, o tym przesądziło. Natomiast to nie jest tak, że Andy Burnham, o którym często się mówi jako o potencjalnym następcy, może mieć łatwą drogę. Mówi się, że być może nie będzie miał kontrkandydatów na stanowisko szefa Partii Pracy, jednocześnie premiera Wielkiej Brytanii. (…) Niezależnie, kto to będzie, dostanie Wielką Brytanię w takim samym stanie, w jakim zastawiał Keir Starmer, czyli potężne zaburzenie, niepokoje społeczne, nadal nierozwiązany program masowej imigracji" - zauważył w rozmowie z Marcinem Jędrychem w Radiu RMF24 dr Krzysztof Winkler z Warsaw Enterprise Intitiute.