Wśród wielu zwierząt zachwyca,
Mnie nieustannie dżdżownica.
Dżdżownica, bądźmy szczerzy,
Do pięknych nie należy.
Nie znam dżdżownicy, która,
Ma kolorowe pióra,
Puchate miękkie łapki,
Albo futerko w ciapki.
W sumie to chyba żadna
Dżdżownica nie jest ładna.
Wygląda byle jak.
Nawet nosa jej brak.
Ale nie patrzy na siebie,
Tylko pełznie i grzebie,
I z jakiegoś powodu,
Ciągle sunie do przodu.
Omija korzenie, badyle,
Nie staje nawet na chwilę:
Jeszcze kawałek, ciut, ciut,
Byle w przód, ciągle w przód.
Kiedy dżdżownica się zmęczy,
To nie marudzi, nie jęczy.
Weźmie łyk oranżady,
Wykona cztery przysiady,
Kebab ze szczawiem doje,
I dalej robi swoje.
To wielka jest tajemnica,
Dlaczego każda dżdżownica,
Grzebie wciąż wszerz i wzdłuż.
Dżdżownice tak mają, i już!
Niech w parku, czy na ulicy,
Najdzie Cię czasem ochota,
By krzyknąć w stronę dżdżownicy:
Dżdżownico! Dobra robota!