Każdego ranka w Polsce sprzedaje się niecałe pół miliona tzw. „małpek”. Kolorowe butelki, różne smaki, atrakcyjne akcje promocyjne. Dobre wyniki sprzedaży odnotowują nie tylko markety, sklepy i sklepiczki na trasie do parków przemysłowych, składów budowlanych i miejsc robót drogowych.
Piją w Polsce niemal wszyscy. To nie jest odcinek o „problemie marginesu”, a o wszechobecnej normie. O tym, że piją nie tylko „robotnicy po pracy”, i pracownicy fizyczni, ale też (a może przede wszystkim?) prawnicy, lekarki, terapeuci, rodzice na placu zabaw i Twój kolega z pracy.
Rozkładamy na czynniki pierwsze kulturę, w której alkohol jest wszędzie.
Czy najpiękniej wystylizowane alejki w sklepach, nigdy nie zastawione paletami to te z kolekcją „wina świata”? Dlaczego promocje „12+12 gratis” są bardziej agresywne niż te na podstawowe produkty? Jak to się stało, że stały element krajobrazu na festiwalu muzycznym, to nie tylko swojskie browary, ale także mocne trunki? Czy kupienie alkoholu jest łatwiejsze niż sensowny obiad na wynos po 20:00
Zastanawiamy się, gdzie kończy się „normalne picie”, a zaczyna coś, o czym wolelibyśmy nie mówić. I dlaczego tak bardzo opłaca się, żebyśmy o tym nie rozmawiali…