Wg badań ankietowych w Polsce ok 43-45 % gospodarstw domowych posiada psa, a liczbę psów w Polsce (2023-2024 r) szacuje się na 8,5 mln, czyli więcej, niż dzieci do 18-go roku życia. I to z pewnością są dane niedoszacowane, bo nie ma żadnych metod, pozwalających na dokładne zliczenie czworonogów. Ogromną część psiej populacji w Polsce, niestety, stanowi tzw. szara strefa - psy w pseudohodowlach, schroniskach, przytuliskach, fundacjach, domach tymczasowych i na ulicach...
Te dane jednak, niestety, nie odzwierciedlają stanu psiej populacji w Polsce. Myślę, że wszystkim - zarówno ludziom, jak i czworonogom - żyło się lepiej, gdyby udało się wreszcie zapanować nad rosnącą psią populacją.
Jak to zrobić? Może trzeba spróbować przyjrzeć się krajom, w których ten problem udało się rozwiązać. Zainteresowałam się Holandią, krajem, któremu udało się rozwiązać nie tylko problem psiej bezdomności, lecz także stworzyć regulacje prawne, pozwalające na zapewnienie psom godnych warunków do życia, a ludziom na umożliwienie podjęcia świedomych decyzji w kwestii posiadania lub nie czworonoga.
Czy w Holandii wszystko jest idealne? Na pewno nie. Ale niektóre rozwiązania wydają mi się warte uwagi i być może przeniesienia na grunt polski.
Jedna rzecz wydaje mi się jednak najistotniejsza. Jest nią świadomość każdego, kto kupuje psa z pseudohodowli. Jasne rozumienie tego, że tym samym nie "ratuje szczeniaka" ze złego miejsca, tylko "ratując tego jednego", skazuje jednocześnie na dalsze cierpienia setki i tysiące innych psów. Bo popyt nakręca podaż i nie ma odstępstwa od tej prostej zasady. Dopóki ktoś kupuje szczeniaki "po taniości", dopóty problem nadprodukcji psów i ich masowego cierpienia jest nierozwiązywalny. Społeczne przyzwolenie na istnienie takich miejsc sprawia, niestety, że wszelkie regulacje prawne będą nieskuteczne.
Serdecznie Was zapraszam do posłuchania.