Nierealistyczne, nielogiczne i przesadzone – tak nazwał oczekiwania amerykańskie rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Esmail Baghaei. Według jego słów, władze w Teheranie otrzymały je od pośredników. Wcześniej, w niedzielę, odbyło się spotkanie szefów MSZ Pakistanu, Egiptu, Arabii Saudyjskiej i Turcji, które miało na celu podsumowanie wysiłków mediacyjnych.
Pakistański minister Ishaq Dar przekazał, że w najbliższych dniach w jego kraju odbędą się rozmowy pomiędzy Amerykanami a Irańczykami. Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ocenił, że informacje o rozmowach to jedynie przykrywka dla inwazji lądowej, którą planuje Waszyngton.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump stwierdził, że przedstawiciele USA uczestniczą w bezpośrednich i pośrednich rozmowach ze swoimi odpowiednikami z Iranu. W mediach społecznościowych napisał, że trwają poważne negocjacje z „nowym, rozsądniejszym reżimem” na temat zakończenia operacji.
Jeżeli jednak nie uda się osiągnąć porozumienia i Cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta, siły amerykańskie będą niszczyć elektrownie, pola naftowe, wyspę Chark, z której Iran eksportuje ropę, a być może też odsalarnie. Trump w wywiadzie dla Financial Times mówił też możliwości zajęcia wyspy, co wymagałoby operacji lądowej.
O przyłączeniu się do konfliktu poinformowali też jemeńscy Huti, którzy rozpoczęli ostrzał rakietowy Izraela. Jest to bojówka wspierana przez Iran. Zrodziło to obawy, że, jak wcześniej, będą blokować ruch morski w Cieśninie Bab al-Mandab. Tym przejściem Arabia Saudyjska eksportuje obecnie pewne ilości ropy naftowej, po tym żegluga przez Cieśninę Ormuz stała się niemożliwa.
Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.